Sottomonte
Ispražnjena soba s drvenim podom i visokim prozorima, bez namještaja

Sprzedaż nieruchomości w Chorwacji: podatki, koszty i co zostaje

Kupujący wie, ile płaci. Sprzedający zwykle nie wie, ile mu zostaje. Kiedy sprzedaż jest opodatkowana, co płaci sprzedający i jak policzyć kwotę netto.

Autor: Sottomonte, Real estate agent

Kupujący zwykle dokładnie wiedzą, ile płacą. Jest tabela, procent i poradnik, który to rozkłada. Sprzedający z reguły nie wiedzą, ile im zostaje.

To dziwne, bo sprzedający podejmuje jedną decyzję zależną właśnie od tej liczby: jaką cenę zażądać. Jeśli liczycie kwotą brutto, a netto jest znacznie niższe, całe negocjacje prowadziliście do złego celu, a po podpisie już się tego nie naprawi.

Powód jest prosty. Kupujący odczuwa koszty od razu, bo płaci je z własnej kieszeni w ciągu kilku tygodni. Sprzedający odczuwa swoje rozłożone na miesiące, częściowo przed sprzedażą, częściowo po niej, a podatek czasem dopiero wtedy, gdy przychodzi decyzja, a pieniądze są już wydane.

Ten poradnik odpowiada na jedno pytanie: ile z ceny sprzedaży rzeczywiście do was dociera. Wyjaśnia, kiedy sprzedaż jest opodatkowana, a kiedy nie, co sprzedający płaci i czego nie płaci, choć tak myśli, jak policzyć kwotę netto przed ustaleniem ceny, i co jest inaczej, gdy sprzedajecie z zagranicy.

Napisany jest dla właściciela sprzedającego dom, mieszkanie lub działkę na Pelješacu. Koszty po drugiej stronie stołu opisujemy w osobnym poradniku o kosztach zakupu, a o tym, jak w ogóle dochodzi się do ceny, w poradniku o tym, ile warta jest wasza nieruchomość.

Jedna ważna uwaga. Przepisy podatkowe zmieniają się częściej niż wszystko inne, o czym piszemy, a część stawek ustala się na poziomie samorządu. Dlatego tutaj wyjaśniamy zasady i logikę, a konkretne procenty i kwoty sprawdźcie u doradcy podatkowego albo we właściwym urzędzie skarbowym, zanim na nich zbudujecie decyzję. Każda liczba, którą byśmy tu wpisali, szybko by się zdezaktualizowała, a błędna liczba w tym poradniku kosztuje więcej niż w jakimkolwiek innym.

Trzy podatki, które stale się mylą

Niemal każda rozmowa o sprzedaży zaczyna się od pomieszania trzech różnych rzeczy. Warto je od razu rozdzielić, bo dwie z nich w ogóle was jako sprzedających nie dotyczą.

Podatek od obrotu nieruchomościami

Wynosi 3 procent i płaci go kupujący. Sprzedający go nie płaci, nie zgłasza i nie odejmuje od swojej kalkulacji.

To najczęstsze nieporozumienie, jakie słyszymy. Właściciele regularnie mówią nam, że od ceny trzeba odjąć trzy procent podatku, a to po prostu nieprawda. Ten koszt ponosi druga strona i należy do budżetu kupującego. Jeśli wliczycie go we własną kalkulację, zaniżyliście swoją kwotę netto o kilka tysięcy euro i prawdopodobnie ustawiliście niższą cenę, niż powinniście.

Podatek dochodowy od zbycia nieruchomości

To wasz podatek, ale tylko czasem. Opodatkowany jest dochód osiągnięty przy sprzedaży, i to wyłącznie wtedy, gdy nieruchomość zbyto w ciągu dwóch lat od nabycia. Po upływie tego terminu sprzedaż nie jest opodatkowana, niezależnie od tego, jak bardzo wartość wzrosła.

Warto zatrzymać się przy tym zdaniu, bo dla większości jest to nieoczekiwanie dobra wiadomość. Dom kupiony w 2009 roku i sprzedany dziś za wielokrotność ceny nie niesie podatku od tej różnicy. Chorwacja nie opodatkowuje u osób fizycznych długoterminowego wzrostu wartości nieruchomości, a jedynie szybką odsprzedaż.

Dla zdecydowanej większości sprzedających na Pelješacu oznacza to brak podatku, bo domy trzyma się tu latami, a często pokoleniami. Ale dla mniejszości sprzedającej szybko różnica jest znaczna, i o tym jest spora część tego poradnika.

Roczny podatek od nieruchomości

Koszt posiadania, a nie sprzedaży. Płaci się go, dopóki jesteście właścicielami, i kończy się, gdy przestajecie nimi być. Z transakcją nie ma związku, poza tym że obowiązek wymierza się proporcjonalnie do okresu waszej własności, więc w roku sprzedaży płacicie część, a nie całość.

Wspominamy o nim, bo w rozmowach regularnie trafia do jednego zdania z dwoma poprzednimi. Sposób naliczania i wysokość ustala samorząd, więc aktualne dane dla swojej miejscowości sprawdźcie w gminie. Dla kalkulacji sprzedaży nie jest istotny, ale dla decyzji, czy trzymać dom jeszcze rok, jak najbardziej.

A podatek od towarów i usług

Przy sprzedaży między osobami fizycznymi VAT się nie pojawia. Jest istotny, gdy sprzedający występuje jako przedsiębiorca, typowo przy nowym budownictwie sprzedawanym przez dewelopera.

Dla prywatnego właściciela sprzedającego dom rodzinny to nie temat, z jednym wyjątkiem: jeśli sprzedażą kilku nieruchomości weszliście w reżim działalności, VAT nagle staje się możliwy. O tej granicy piszemy niżej.

Kiedy sprzedaż w ogóle jest opodatkowana

To pytanie decyduje o wszystkim pozostałym, a odpowiedź jest z reguły prostsza, niż ludzie oczekują.

Zasada dwóch lat

Dochód jest opodatkowany, jeśli nieruchomość zbyto w ciągu dwóch lat od dnia nabycia. Jeśli sprzedajecie później, ten podatek nie powstaje.

Termin biegnie od daty nabycia, a nie od wprowadzenia się, nie od rozpoczęcia prac i nie od wpisu. Dla nieruchomości kupionej jest to data z umowy sprzedaży, a przy nabyciu na innej podstawie zależy od tej podstawy. To pierwsza rzecz do ustalenia, bo od niej zależy, czy reszta tego rozdziału w ogóle was dotyczy.

Praktyczny wniosek jest jasny. Jeśli do upływu dwóch lat brakuje wam kilku miesięcy, to powód, by o terminie porozmawiać z doradcą podatkowym przed podpisaniem umowy przedwstępnej. Przy nieruchomości, której wartość wyraźnie wzrosła, czekanie trzy miesiące bywa warte więcej niż wszystko, co powiecie w negocjacjach.

Kiedy nie płaci się nawet w ciągu dwóch lat

Są sytuacje, w których podatek nie powstaje nawet przy szybkiej sprzedaży. Najważniejsze to:

  • Nieruchomość służyła waszemu zamieszkiwaniu, względnie zamieszkiwaniu osób pozostających na waszym utrzymaniu. To najczęstsze zwolnienie i obejmuje klasyczny przypadek sprzedaży własnego domu.
  • Zbycie między małżonkami i krewnymi w linii prostej, czyli przeniesienia w obrębie najbliższej rodziny.
  • Nabycie w drodze dziedziczenia, które samo w sobie nie jest opodatkowane w rozumieniu tego podatku.
  • Zniesienie stosunków majątkowych po rozwodzie.
  • Wywłaszczenie i inne przeniesienia z mocy prawa.

Lista wygląda szerzej, niż jest w praktyce, bo każde zwolnienie ma warunki, które trzeba móc udowodnić. Nie uzyskuje się go oświadczeniem, lecz dokumentacją.

Jak dowodzi się zwolnienia

Przy najczęstszym zwolnieniu, tym dotyczącym własnego zamieszkiwania, pytanie brzmi nie czy czasem przebywaliście w domu, ale czy naprawdę był waszym domem. W praktyce wspierają to zameldowanie, rachunki za media na wasze nazwisko i rozsądny związek z okresem własności.

Dom używany przez trzy tygodnie latem trudno uzna się za zamieszkiwanie, choćby subiektywnie wydawał się domem. Jeśli liczycie na to zwolnienie, sprawdźcie z doradcą podatkowym, czym możecie je poprzeć, i to zanim sprzedacie, dopóki dokumentację da się jeszcze zebrać.

Dlaczego to ważne właśnie na Pelješacu

Jest grupa sprzedających, której to dotyka niemal systemowo, a którą rzadko się o tym uprzedza. To ludzie, którzy kupili dom licząc, że sam się spłaci z najmu turystycznego, a po dwóch czy trzech sezonach orientują się, że rachunek się nie zgadza.

Dlaczego ten rachunek najczęściej się nie zgadza, pisaliśmy w poradniku o najmie turystycznym. Tutaj liczy się tylko skutek: taka sprzedaż często wypada właśnie w ciągu dwóch lat, czyli w jedynym oknie, w którym dochód jest opodatkowany. Zakup z entuzjazmu zmienia się w sprzedaż z rozczarowania, a jeśli następuje zbyt szybko, płaci się od niej także podatek.

Nieruchomości odziedziczone

Na Pelješacu to najczęstszy przypadek ze wszystkich, więc zasługuje na osobny rozdział.

Dziedziczenie i sprzedaż to nie to samo zdarzenie

Dziedziczenie samo w sobie nie jest nabyciem opodatkowanym w rozumieniu tego podatku, i na tym ludzie zwykle się opierają. Ale późniejsza sprzedaż jest odrębnym zdarzeniem i obowiązują dla niej te same zasady co dla każdej innej: pytanie brzmi, kiedy i jak nieruchomość weszła do waszego majątku i ile czasu od tego minęło.

Jak dokładnie ustala się w tym przypadku datę i wartość nabycia, nie chcemy tu uogólniać, bo odpowiedź zależy od okoliczności każdej sprawy oraz od tego, jak i kiedy przeprowadzono spadek. To konkretne pytanie do doradcy podatkowego, i warto je zadać przed ustaleniem ceny, a nie po pierwszej ofercie.

Praktyczny problem, który przychodzi wcześniej

W praktyce przy odziedziczonej nieruchomości długo przed podatkiem dopada was co innego: nie możecie sprzedać, dopóki nie jesteście wpisani jako właściciel. Jeśli spadek nie został przeprowadzony, to praca na miesiące albo lata, poprzedzająca każdą rozmowę o cenie.

Całe to postępowanie, z terminami i kosztami, opisaliśmy w poradniku o zakupie od spadkobierców. Dla sprzedającego wniosek jest prosty: spadek to najdłuższa pozycja w kalendarzu sprzedaży i uruchamia się go pierwszy, przed fotografowaniem i przed ogłoszeniem.

Gdy jest was kilkoro

Odziedziczone nieruchomości rzadko mają jednego właściciela. Jeśli jesteście współwłaścicielami, do sprzedaży całości potrzebni są wszyscy, a sytuację podatkową ocenia się dla każdego osobno, według jego udziału i jego okoliczności.

To znaczy, że dwoje współwłaścicieli tego samego domu może mieć różny wynik podatkowy, na przykład jeśli jedno w nim mieszkało, a drugie nie. Praktycznie: kwoty netto nie dzieli się po prostu według udziałów, każdy liczy swoją. Warto wyjaśnić to w rodzinie przed uzgodnieniem ceny, bo inaczej porozumienie rozpada się na końcu.

Jak liczy się dochód

Jeśli jesteście w sytuacji, w której podatek się płaci, kolejne pytanie brzmi: od jakiej kwoty.

Podstawa

Opodatkowana jest różnica, a nie cena. Z grubsza od tego, co otrzymaliście, odejmuje się to, co włożyliście w nieruchomość przy nabyciu, wraz z przewidzianym ustawowo urealnieniem wartości nabycia.

To znaczy, że nie chodzi o podatek od ceny sprzedaży, lecz od przyrostu wartości. Jeśli kupiliście i sprzedaliście po podobnej cenie, podstawa jest mała albo jej nie ma, nawet w ciągu dwóch lat. Ludzie regularnie to przeoczają, zakładają najgorsze i bez potrzeby odkładają sprzedaż.

Co można odliczyć

Obok wartości nabycia z reguły uznaje się także udokumentowane nakłady na nieruchomość oraz koszty bezpośrednio związane z nabyciem i zbyciem. Słowem kluczem jest udokumentowane.

Tu ginie najwięcej pieniędzy, i to w najbardziej banalny sposób. Przy remoncie starych kamiennych domów dużą część prac płaci się bez rachunku, bo tak jest w danej chwili szybciej i taniej. Dwa lata później ten sam brak rachunków oznacza, że pięćdziesięciu tysięcy euro włożonych w dach, stolarkę i instalacje nie da się odliczyć, więc podatek płaci się od kwoty, której nigdy nie zarobiliście.

Rachunek, który w trakcie remontu wydaje się zbędnym wydatkiem, później staje się jedynym dowodem, że pieniądze w ogóle poszły.

Dlaczego rachunki znikają właśnie przy kamiennych domach

Nie chodzi o niedbalstwo, lecz o sposób, w jaki się tu buduje. Remont starego domu rzadko jest jednym zleceniem u jednego wykonawcy. To murarz z sąsiedniej wsi, stolarz z Orebicia, ktoś, kto przywozi kamień, ktoś, kto wywozi gruz, i dziesięć drobniejszych prac opłaconych gotówką, bo tak wszystkim prościej.

Jeśli remontujecie dom i istnieje jakakolwiek możliwość sprzedaży w ciągu kilku najbliższych lat, żądajcie rachunku za każdą większą pracę i trzymajcie je w jednym miejscu, razem z dowodami zapłaty. Ile remont naprawdę kosztuje, piszemy w poradniku o kamiennych domach do remontu. Tu dodajemy tylko, że ten sam remont, zależnie od dokumentacji, może dać bardzo różny wynik podatkowy.

Stawka

Stawki celowo nie podajemy liczbą. Podatek dochodowy w Chorwacji był w ostatnich latach przebudowany, a część stawek ustala się na poziomie samorządu, więc różnią się one między miejscowościami i zmieniają.

Do konkretnego wyliczenia potrzebne są trzy dane: data nabycia, udokumentowana wartość nabycia wraz z nakładami, i aktualna stawka dla waszej miejscowości. Dwie pierwsze macie wy, trzecią poda doradca podatkowy w jednej rozmowie. Bez tych trzech każde wyliczenie jest zgadywaniem, łącznie z naszym.

Zasada trzech nieruchomości w pięć lat

Istnieje granica, na której przestajecie być osobą prywatną, która coś sprzedała, a stajecie się kimś, kto prowadzi działalność. Ta granica rzadko bywa w praktyce wspominana, a skutki są poważne.

Jeśli w stosunkowo krótkim okresie zbędziecie kilka nieruchomości tego samego rodzaju, może to zostać potraktowane jako prowadzenie samodzielnej działalności, a nie jako pojedyncza sprzedaż majątku. Jako punkt odniesienia przyjmuje się zwykle więcej niż trzy nieruchomości tego samego rodzaju w okresie pięciu lat.

Skutki nie są kosmetyczne. Zmienia się sposób opodatkowania, pojawiają się obowiązki rejestracyjne i księgowe, możliwe staje się wejście do systemu podatku od towarów i usług. Krótko mówiąc, z jednej deklaracji przechodzicie w reżim gospodarczy, ze wszystkim, co się z nim wiąże.

Dotyczy to mniejszej liczby osób, ale dotyczy poważnie. Typowo są to ci, którzy odziedziczyli kilka działek i wyprzedają je jedna po drugiej, nie myśląc, że to się sumuje. Jeśli sprzedajecie drugą albo trzecią nieruchomość w ciągu kilku lat, to rozmowa z doradcą podatkowym przed podpisem, a nie po trzeciej sprzedaży.

Procedura i terminy

To rzadko się wyjaśnia, a odpowiada na pytanie, które sprzedający zadają za późno: kiedy i jak się to właściwie płaci.

Skąd urząd skarbowy dowiaduje się o sprzedaży

Nie stąd, że sami się zgłosicie. Umowa sprzedaży z poświadczonymi podpisami trafia do urzędu skarbowego przez notariusza, i tym samym transakcja jest zgłoszona. Z tego samego dokumentu wynika obowiązek podatkowy kupującego i pytanie o ewentualny obowiązek po waszej stronie.

Praktycznie oznacza to, że o sprzedaży nie ma milczenia. Dana istnieje, przychodzi automatycznie i jest porównywana z informacją o tym, kiedy nabyliście nieruchomość.

Decyzja i termin

Jeśli obowiązek zostanie ustalony, otrzymujecie decyzję z kwotą i terminem płatności. Nie przychodzi ona w dniu podpisu, lecz później, i właśnie dlatego ludzie bywają zaskoczeni: pieniądze zostały w międzyczasie rozdysponowane.

Praktyczna rada, jakiej udzielamy wszystkim przy szybkiej sprzedaży: jeśli istnieje jakakolwiek możliwość powstania obowiązku, odłóżcie szacowaną kwotę i nie ruszajcie jej, dopóki sprawa się nie wyjaśni. To tańsze niż każda późniejsza decyzja.

Jeśli nie zgadzacie się z ustaloną wartością

Urząd skarbowy może sam oszacować wartość rynkową, jeśli uzna, że umówiona cena znacznie od niej odbiega. Dlatego umawianie sztucznie niższej ceny nie jest oszczędnością, lecz ryzykiem, i to ryzykiem obu stron.

Jeśli uważacie, że wycena jest błędna, od decyzji przysługuje droga prawna, ale wymaga ona argumentów i dokumentów, a nie wrażenia. Czysta umowa z realną ceną i dowodem zapłaty to najlepsza ochrona, i działa z wyprzedzeniem.

Cena w umowie i dlaczego nie wpisuje się niższej

Prędzej czy później ktoś zaproponuje wpisanie do umowy niższej ceny, a zapłacenie różnicy poza nią. Propozycja niemal zawsze wychodzi od kupującego, bo to on płaci trzyprocentowy podatek od obrotu i liczy, że tak oszczędza.

Dla sprzedającego to nie oszczędność, lecz przejęcie cudzego ryzyka, z czterech powodów.

  • Urząd skarbowy może sam ustalić wartość rynkową. Jeśli uzna cenę umowną za znacznie poniżej rynku, podstawę określi według własnej wyceny. Oszczędność znika, zostaje sam problem.
  • Część pieniędzy dostajecie bez śladu. Jeśli jesteście nierezydentami albo planujecie przelew za granicę, bank zażąda dokumentów o pochodzeniu środków. Kwotę, która nie istnieje w umowie, trudno wyjaśnić.
  • Wasza własna przyszła podstawa pozostaje zaniżona. To bywa przeoczone: jeśli przyjęliście ten sam trik przy zakupie, wasza udokumentowana wartość nabycia jest teraz niższa niż faktycznie zapłacona, więc opodatkowany dochód jest większy. Oszczędność sprzed kilku lat wraca powiększona.
  • Ekspozycja prawna. Nieprawdziwa treść umowy to nie drobiazg administracyjny i naraża obie strony, a sprzedający jest tym, kto pieniądze otrzymał.

Nasze stanowisko jest proste i nie negocjujemy go: umowę pisze się na kwotę, która jest rzeczywiście płacona. Kupującemu, który nalega, tłumaczymy, dlaczego to złe także dla niego, bo jego zaniżona wartość nabycia stanie się jego problemem, gdy sam będzie sprzedawał.

Co sprzedający naprawdę płaci

Niezależnie od podatku sprzedaż ma własny zestaw kosztów. Żaden nie jest duży wobec ceny, ale razem tworzą różnicę między oczekiwaną a rzeczywistą kwotą netto.

Prowizja pośrednika

Uzgadniana umową pośrednictwa przed rozpoczęciem pracy, przejrzyście i z góry. Płaci ją strona, która zaangażowała agencję. Jeśli sprzedajecie przez agencję, to wasza największa pojedyncza pozycja i trzeba ją znać wcześniej, a nie dowiadywać się na końcu.

Świadectwo energetyczne

Obowiązek sprzedającego i osobny koszt. Szczegóły w następnym rozdziale, bo tu popełnia się najwięcej błędów i za brak przewidziana jest kara.

Uzyskanie dokumentów

Odpis z księgi wieczystej, wypis z katastru, kopia mapy katastralnej, zaświadczenia o legalności budynku. Pojedynczo drobne pozycje, ale jest ich kilka i wymagają czasu.

Jeśli okaże się, że kataster i księga wieczysta nie mówią tego samego, dochodzi tu koszt uzgodnienia, który bywa znacznie większy niż wszystkie pozostałe pozycje razem. Co może się pojawić i ile trwa, rozłożyliśmy w poradniku o katastrze i księgach wieczystych.

Operat geodezyjny

Potrzebny, jeśli budynek nie jest ujawniony, jeśli działka jest dzielona, albo jeśli trzeba rozdzielić księgę, bo sprzedajecie tylko część. Nie jest to pozycja standardowa, ale gdy się pojawia, nie jest błaha i nie załatwia się jej w tydzień.

Wykreślenie hipoteki

Jeśli na nieruchomości ciąży hipoteka, wykreśla się ją z ceny sprzedaży, za zgodą banku na wykreślenie. Samo postępowanie nie jest drogie, ale wymaga wcześniejszego uzgodnienia z bankiem i dostosowania do tego struktury płatności w umowie. Zostawione na ostatni tydzień, jest to najczęstszy powód przesunięcia podpisu.

Prawnik

Umowę z reguły przygotowuje prawnik reprezentujący kupującego, bo to kupujący ponosi większe ryzyko. Sprzedający może mimo to zaangażować własnego, i zalecamy to, gdy nieruchomość jest odziedziczona, gdy jest kilku współwłaścicieli albo gdy sprzedajecie z zagranicy.

Spadek, jeśli jest potrzebny

To nie koszt sprzedaży w wąskim rozumieniu, lecz jej przesłanka. Jeśli nie jesteście wpisani, to pierwsza pozycja w kalendarzu i najdłuższa.

Zadatek, umowa przedwstępna i co, jeśli transakcja upadnie

Zadatek to kwota, którą kupujący daje przy zawarciu umowy przedwstępnej na znak, że sprawa jest poważna. Jego charakter prawny istotnie różni się od zwykłej zaliczki, a ta różnica działa na wasze ryzyko.

Zasada podwójnej kwoty

Jeśli od umowy odstąpi kupujący, zadatek z reguły zostaje u was. Jeśli odstąpi sprzedający, zwraca go w podwójnej wysokości. Taka jest ustawowa logika zadatku i dlatego trzeba go potraktować poważnie, zanim się go przyjmie.

Praktyczny skutek dla sprzedającego jest nieoczekiwany. Jeśli dokumenty nie są czyste i okaże się, że nie możecie dostarczyć tego, co obiecaliście, to wy jesteście stroną odstępującą, niezależnie od tego, że tego nie chcieliście. Przyjęty zadatek trzydziestu tysięcy euro staje się wtedy zobowiązaniem sześćdziesięciu.

Dlatego kolejność z całego tego poradnika ma także bardzo konkretną stronę pieniężną: dokumenty porządkuje się przed przyjęciem zadatku, a nie po nim.

Gdzie leży zadatek

Przy czystych dokumentach zadatek z reguły wypłaca się sprzedającemu. Przy wszystkim innym, a zwłaszcza gdy czeka się na spadek, wykreślenie hipoteki albo uzgodnienie, rozsądniej, by leżał na depozycie adwokackim lub notarialnym do spełnienia warunków. To chroni obie strony i skraca negocjacje o zaufanie.

Czy i jak zatrzymany zadatek jest istotny podatkowo, gdy transakcja upada, to pytanie do doradcy podatkowego, bo zależy od okoliczności. Wspominamy o nim, bo nikt o nim nie myśli, dopóki się nie zdarzy.

Świadectwo energetyczne

To jedyny ustawowy obowiązek sprzedającego, który ludzie regularnie odkrywają za późno, więc wyodrębniamy go.

Czego się wymaga

Świadectwo energetyczne uzyskuje sprzedający, nie kupujący. Dołącza się je do ogłoszenia i przekazuje kupującemu przy sprzedaży. Jest ważne dziesięć lat, sporządza je osoba uprawniona, a za ogłaszanie bez niego przewidziana jest kara pieniężna.

Świadectwo nie zmienia wartości nieruchomości i przy starym kamiennym domu nikt nie oczekuje dobrej oceny. To wymóg formalny, a nie werdykt, i tak należy je traktować.

Wyjątki

Dla niektórych kategorii obiektów istnieją wyjątki, na przykład według rodzaju i przeznaczenia. Jeśli nie jesteście pewni, czy wasza nieruchomość się w nie wpisuje, zapytajcie przed ogłoszeniem, a nie w tygodniu podpisu. Przy sprzedaży samej działki świadectwo oczywiście nie jest tematem.

Dlaczego załatwia się je pierwsze, a nie ostatnie

Sporządzenie wymaga wizji lokalnej i kilku dni, a czasem danych o obiekcie, których trzeba poszukać. Zostawione na koniec, regularnie okazuje się, że brakuje jakiejś informacji, i wtedy czeka się w momencie, gdy najmniej ma się czasu na czekanie.

Koszt zależy od rodzaju i wielkości obiektu oraz od wykonawcy, więc aktualną cenę bierzcie z oferty, a nie z szacunku. Wobec ceny nieruchomości to drobna pozycja, ale kara za brak już nie.

Dom, mieszkanie czy działka: co jest inaczej

Zasady podatkowe są te same, ale przygotowanie różni się w zależności od tego, co sprzedajecie.

Dom

Najwięcej pracy z dokumentami. Poza własnością trzeba potwierdzić, że budynek jest legalny i ujawniony w katastrze. Przy starych domach często dochodzi kwestia dojazdu, dobudowanych części i budynków gospodarczych, które nigdzie nie istnieją.

Przy domu najczęściej pojawiają się też nakłady, które można by odliczyć, więc kwestia rachunków waży tu najwięcej.

Mieszkanie

Mniej dokumentów o budynku, ale dochodzą inne pozycje. Przed sprzedażą trzeba uregulować zaległości w funduszu remontowym i uzyskać zaświadczenie zarządcy, że zadłużenia nie ma, bo kupujący albo jego prawnik żądają go niemal zawsze.

Jeśli budynku nigdy nie podzielono na lokale albo mieszkanie wpisano do księgi złożonych umów, trzeba to rozwiązać przed wyjściem na rynek, zwłaszcza gdy kupujący bierze kredyt. Co dokładnie kupuje się przy mieszkaniu, piszemy w poradniku o odrębnej własności lokalu.

Działka

Najmniej dokumentów o obiekcie, ale najwięcej pytań o to, co na działce wolno. Kupujący żądają zaświadczenia o przeznaczeniu i informacji o dojeździe, a różnice powierzchni między katastrem a księgą wieczystą są tu najczęstsze i najdroższe, bo cenę liczy się za metr.

Jeśli sprzedajecie część większej działki, liczcie się z podziałem i operatem geodezyjnym, oraz z tym, że to miesiące, a nie tygodnie.

Jeśli wynajmujecie, przed sprzedażą

Jeśli nieruchomość była w najmie turystycznym, sprzedaż pociąga kilka kroków do wykonania, niemających związku z kupującym.

Decyzja zezwalająca na świadczenie usług gastronomicznych i noclegowych jest związana z wami i z obiektem, a wraz z ustaniem własności traci sens, więc wyrejestrowuje się ją we właściwym urzędzie. Do tego dochodzą obowiązki wobec organizacji turystycznej, ewidencja gości oraz uregulowanie podatku ryczałtowego i opłaty turystycznej za okres, w którym wynajmowaliście.

Nic z tego nie jest skomplikowane, ale nie załatwia się samo i potrafi wisieć miesiącami po sprzedaży. Kupującego, który planuje dalej wynajmować, interesuje też, czy kategoryzacja jest przenoszalna, co z reguły nie jest, więc wszczyna własne postępowanie. Szczegóły samego reżimu najmu przedstawiliśmy w poradniku o najmie turystycznym.

Jeśli nie jesteście rezydentami Chorwacji

Duża część właścicieli na Pelješacu mieszka gdzie indziej, w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Polsce albo za oceanem. Dla nich obowiązuje wszystko powyższe, plus kilka rzeczy, które trzeba ułożyć z wyprzedzeniem.

Gdzie opodatkowany jest dochód

Dochód z nieruchomości jest co do zasady opodatkowany w państwie, w którym nieruchomość się znajduje. Dla domu na Pelješacu jest to Chorwacja, niezależnie od tego, gdzie mieszkacie i gdzie jesteście rezydentami podatkowymi.

Wasze państwo macierzyste zwykle również uwzględnia ten sam dochód, ale umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania sprawia, że nie płacicie dwa razy, z reguły przez zaliczenie zapłaconego w Chorwacji albo przez zwolnienie dochodu. Jak dokładnie to działa, różni się między państwami, więc to pytanie do doradcy w obu, i to przed sprzedażą, a nie w kwietniu następnego roku.

Co praktycznie jest potrzebne

  • OIB, chorwacki numer podatkowy. Bez niego nie zadziała ani umowa, ani zgłoszenie, uzyskuje się go wcześniej i nie jest to skomplikowane.
  • Pełnomocnictwo, jeśli nie przyjeżdżacie na podpis. Musi być poświadczone, z apostille lub poświadczeniem w chorwackim konsulacie, i dostatecznie precyzyjne, z wyraźnym umocowaniem do rozporządzania nieruchomością.
  • Droga przepływu środków. W Unii Europejskiej przelew jest prosty, ale banki żądają dokumentów o pochodzeniu środków, więc umowę i dowody zapłaty zachowajcie także po sprzedaży.
  • Doradca podatkowy w państwie macierzystym, który wie, jak przedstawia się tam chorwacki podatek. Tego nie załatwia się później.

Najczęstszy błąd

Sprzedający z zagranicy regularnie zostawiają to wszystko na moment, w którym pojawia się kupujący. Wtedy okazuje się, że nie ma OIB, że pełnomocnictwo nie obejmuje tego, co trzeba, albo że spadek po domu odziedziczonym po rodzicach nigdy nie został przeprowadzony.

Kupujący w międzyczasie znajduje inny dom, i to najdroższy wynik całej historii, bo mierzy się go nie w podatku, lecz w utraconej sprzedaży. Wszystko powyższe da się ułożyć z wyprzedzeniem, gdy nikt na was nie czeka, i to jedyna różnica między sprzedażą trwającą dwa miesiące a taką, która trwa dwa lata.

Przykład: ile zostaje ze sprzedaży

Poniższe przykłady ilustrują strukturę, a nie wyliczenie, na którym można polegać. Celowo nie podajemy stawek podatkowych, bo się zmieniają, ale pokazujemy, gdzie znikają pieniądze.

Przypadek A: sprzedaż po piętnastu latach, czyste dokumenty

Kamienny dom we wsi, w rodzinie od ponad dwóch dekad, własność prawidłowo wpisana, budynek ujawniony, bez obciążeń.

Podatku dochodowego od zbycia nie ma, bo minęły znacznie więcej niż dwa lata. Podatek od obrotu płaci kupujący. Zostają: prowizja pośrednika zgodnie z umową, świadectwo energetyczne i uzyskanie kilku dokumentów.

Kwota netto jest bardzo bliska cenie umownej, pomniejszona głównie o prowizję. To scenariusz, który ma większość sprzedających na Pelješacu, tyle że wcześniej o tym nie wie i niepotrzebnie boi się podatku, który jej nie dotyczy.

Przypadek B: sprzedaż po osiemnastu miesiącach, dom po remoncie

Dom kupiony, wyremontowany i sprzedany w ciągu dwóch lat, po zauważalnie wyższej cenie.

Tu powstaje podatek od dochodu ze sprzedaży. Podstawą jest różnica między otrzymanym a włożonym, więc kluczowe staje się, ile z remontu da się udowodnić rachunkami. Jeśli połowa prac została opłacona bez rachunku, ta połowa nie pomniejsza podstawy, choć pieniądze naprawdę wydano.

Do tego dochodzą te same pozycje co w przypadku A, plus prawdopodobieństwo, że decyzja przyjdzie miesiące po rozdysponowaniu pieniędzy. Różnica w kwocie netto między uporządkowaną a nieuporządkowaną dokumentacją remontu bywa tu większa niż cała prowizja.

Ten sam dom, dwa segregatory rachunków

To wyliczenie celowo nie zawiera stawki podatkowej, bo stawka się zmienia. Zawiera tylko podstawę, i to wystarczy, by zobaczyć sedno.

Dom kupiony osiemnaście miesięcy temu za 240.000 euro i sprzedany za 320.000. W remont włożono 60.000 euro.

  • Wszystko z rachunkami. Podstawa to 320.000 minus 240.000 wartości nabycia i 60.000 udokumentowanych nakładów, czyli około 20.000 euro.
  • Rachunki na 35.000. Podstawa to 320.000 minus 240.000 i 35.000, czyli około 45.000 euro.

Ten sam dom, te same pieniądze, ta sama sprzedaż. Różnica w podstawie wynosi 25.000 euro, i od tej różnicy płaci się podatek według stawki obowiązującej w danym momencie. To nie jest planowanie podatkowe, tylko to, czy ktoś poprosił murarza o rachunek.

Zaznaczamy, że to uproszczony obraz struktury. Ustawa przewiduje także urealnienie wartości nabycia oraz uznanie niektórych kosztów nabycia i zbycia, więc rzeczywista podstawa nie będzie dokładnie taka. Ale kierunek i rząd wielkości są realne.

Co z tego wynika

Dwie rzeczy. Po pierwsze, okres posiadania to najważniejsza pojedyncza zmienna i jedyna, którą można zaplanować z wyprzedzeniem.

Po drugie, przy każdym remoncie rachunki są warte dokładnie tyle co same prace, tylko dowiadujecie się o tym kilka lat później, gdy nic już nie da się naprawić.

Ile naprawdę trwa sprzedaż

Sprzedający zwykle mierzą czas od ogłoszenia do podpisu. Rzeczywisty kalendarz zaczyna się wcześniej i kończy później.

  • Przygotowanie dokumentów: od kilku tygodni, jeśli wszystko jest w porządku, do kilku lat, jeśli czeka się na spadek. To jedyna pozycja, którą można uruchomić dziś.
  • Świadectwo energetyczne: kilka dni do dwóch tygodni, z wizją lokalną.
  • Od ogłoszenia do poważnej oferty: wyraźnie sezonowo. Dla realnie wycenionej nieruchomości na Pelješacu liczy się to zwykle w miesiącach, a nie tygodniach.
  • Od umowy przedwstępnej do umowy sprzedaży: z reguły dwa do czterech tygodni, więcej, jeśli czeka się na wykreślenie hipoteki albo kredyt kupującego.
  • Zapłata i wydanie: według harmonogramu z umowy, z reguły przy poświadczeniu podpisów.
  • Decyzja podatkowa, jeśli obowiązek istnieje: przychodzi później, po tym jak umowa trafi do urzędu skarbowego.

Suma jest niemal zawsze dłuższa, niż ludzie planują, i nie dlatego, że postępowanie jest wolne, lecz dlatego, że przygotowanie zaczyna się liczyć dopiero, gdy pojawi się kupujący. Jeśli wiecie, że będziecie sprzedawać w przyszłym roku, przygotowanie zacznijcie w tym.

Kiedy warto poczekać

Nie każdemu doradzamy natychmiastowe wyjście na rynek. Oto sytuacje, w których zwłoka jest tańsza niż pośpiech.

  • Jesteście blisko upływu dwóch lat. Jeśli brakuje kilku miesięcy, policzcie różnicę przed przyjęciem oferty.
  • Spadek nie został przeprowadzony. Sprzedaż nie jest możliwa, dopóki nie jesteście wpisani, więc uruchamia się to przed ogłoszeniem.
  • Kataster i księga wieczysta się nie zgadzają. Uzgodnienie przed wyjściem na rynek odbiera kupującemu dźwignię do obniżania ceny.
  • Rozbudowa nie została zalegalizowana. Kupujący ją znajdzie, a wtedy negocjujecie ze słabszej pozycji.
  • Nie macie świadectwa energetycznego. Kilka dni pracy, a bez niego nie powinniście nawet ogłaszać.
  • Nie zebraliście rachunków za remont. Jeśli sprzedajecie w ciągu dwóch lat, to wprost pieniądze.
  • Jest koniec października, a nieruchomość jest wyraźnie sezonowa. Pusty dom zimą źle się pokazuje.

Wspólne dla wszystkich tych punktów jest to, że i tak trzeba je wykonać. Pytanie tylko, czy zrobicie to z wyprzedzeniem, czy prawnik kupującego w środku negocjacji, gdy każde ustalenie staje się powodem do rabatu.

Co, jeśli już sprzedaliście, a nie wiedzieliście

To pytanie dostajemy od czasu do czasu, i to od ludzi, którzy sprzedali w dobrej wierze, nie wiedząc, że mieszczą się w dwóch latach albo że obowiązek mógł powstać.

Pierwsza rzecz, którą trzeba wiedzieć, to że milczeniem się tego nie rozwiąże. Umowa trafiła do urzędu skarbowego przez notariusza, informacja o waszym nabyciu istnieje w tym samym systemie, a porównanie tych dwóch dat nie jest złożonym zadaniem.

Druga jest taka, że sytuacja jest z reguły naprawialna, i tym łatwiej, im wcześniej się ją weźmie w ręce. Późniejsze zgłoszenie i dobrowolne działanie wypadają regularnie lepiej niż czekanie, aż sprawa ruszy sama, a to rozmowa dla doradcy podatkowego, nie dla nas i nie dla forum internetowego.

Trzecia, a dla wielu najważniejsza: obowiązku może w ogóle nie być. Jeśli nieruchomość była waszym miejscem zamieszkania, jeśli została nabyta w drodze dziedziczenia albo w rodzinie, albo jeśli podstawy faktycznie nie ma, bo sprzedano po podobnej cenie, nie ma czego płacić. Większość osób, które się do nas z tym zgłaszają, ostatecznie należy do tej grupy, ale dowiadują się o tym dopiero, gdy ktoś spojrzy na liczby.

Jeśli jesteście w tej sytuacji, zbierzcie umowę zakupu, umowę sprzedaży i rachunki za nakłady, i z tym idźcie do doradcy. Te trzy dokumenty odpowiadają niemal na całe pytanie.

Jak my to prowadzimy

Gdy zgłasza się do nas właściciel myślący o sprzedaży, przed rozmową o cenie przechodzimy dwie rzeczy: stan dokumentów i datę nabycia.

Dokumenty sprawdzamy, bo cena bez tej informacji nie jest ceną, lecz życzeniem, i pisaliśmy o tym szczegółowo gdzie indziej. O datę nabycia pytamy, bo od niej zależy, czy sprzedaż w ogóle będzie opodatkowana, a to zmienia kwotę netto znacznie bardziej niż ostatnie pięć tysięcy euro wyciągnięte w negocjacjach.

Czego nie robimy, to liczenia waszego podatku. Nie jesteśmy doradcami podatkowymi i nie udajemy ich. Ale wiemy, jakie pytanie zadać i komu, i powiemy, żebyście zadali je przed ustaleniem ceny, a nie po przyjęciu oferty.

W praktyce oznacza to jedną rozmowę z doradcą podatkowym na początku zamiast nieprzyjemnej niespodzianki na końcu. Ta rozmowa regularnie okazuje się najtańszą częścią całej sprzedaży.

I na koniec coś, co warto powiedzieć głośno: sprzedającemu, który straciłby na czekaniu, nie doradzimy czekania, a temu, który by zyskał, doradzimy, nawet jeśli to znaczy, że na prowizję poczekamy jeszcze kilka miesięcy.

Lista przed wyjściem na rynek

To lista, którą warto przejść przed uzgodnieniem ceny, a nie przed podpisem.

  • Data nabycia nieruchomości i czy do sprzedaży minęły ponad dwa lata.
  • Jeśli nie, czy mieścicie się w którymś z ustawowych zwolnień i czy możecie to udowodnić.
  • Udokumentowana wartość nabycia, z umową i dowodem zapłaty.
  • Rachunki za wszystkie większe nakłady na nieruchomość, zebrane w jednym miejscu.
  • Liczba nieruchomości zbytych przez was w ostatnich pięciu latach.
  • Odpis z księgi wieczystej i sprawdzenie, czy wpisani jesteście wy, a nie rodzic albo dziadek.
  • Zgodność katastru i księgi wieczystej.
  • Świadectwo energetyczne, zamówione przed ogłoszeniem.
  • Dokumenty o legalności budynku i o jego ujawnieniu w katastrze.
  • Przy mieszkaniu: zaświadczenie zarządcy o braku zaległości w funduszu remontowym.
  • Jeśli wynajmowaliście: plan wyrejestrowania i uregulowania zobowiązań.
  • Jeśli sprzedajecie z zagranicy: OIB, pełnomocnictwo i doradca w państwie macierzystym.
  • Wyliczenie kwoty netto, zrobione przed ustaleniem ceny ofertowej.

Ostatnia pozycja to całe sedno tego poradnika. Cenę ofertową ustalacie według tego, ile wam zostaje, a nie według tego, co pisze w ogłoszeniu sąsiada.

Następny krok

Jeśli myślicie o sprzedaży, napiszcie do nas i powiedzcie, kiedy nabyliście nieruchomość i w jakim stanie są dokumenty. Te dwie rzeczy wystarczą, byśmy powiedzieli, co was czeka i ile to potrwa, zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o cenie.

Jak wygląda cały proces sprzedaży po naszej stronie, opisaliśmy na stronie o sprzedaży nieruchomości, a o tym, jak dochodzi się do realnej ceny, w poradniku o tym, ile warta jest wasza nieruchomość.

O autorze

Sottomonte

Real estate agent

Lives and works on Pelješac. Handles sales, from stone houses for renovation to building land by the sea. Checks the land register, cadastre and permits personally before any offer goes out.

Częste pytania

Co do zasady nie. Dochód ze sprzedaży nieruchomości jest opodatkowany, jeśli zbycie nastąpi w ciągu dwóch lat od nabycia. Później nie jest opodatkowany, niezależnie od wzrostu wartości. Termin liczy się od daty nabycia, a nie od wprowadzenia się czy wpisu, więc tę datę ustala się w pierwszej kolejności.

Kupujący. Podatek od obrotu nieruchomościami w wysokości 3 procent obciąża kupującego, sprzedający go nie płaci. To najczęstsze nieporozumienie u sprzedających, którzy czasem odejmują tę kwotę od własnej kalkulacji, choć ich nie dotyczy. Podatek sprzedającego to zupełnie co innego, podatek dochodowy od zbycia.

Tak. Uzyskanie świadectwa energetycznego jest obowiązkiem sprzedającego, nie kupującego, dołącza się je do ogłoszenia i przekazuje kupującemu. Jest ważne dziesięć lat. Za brak przewidziano karę pieniężną, więc załatwia się to przed ogłoszeniem, a nie w tygodniu podpisu. Zamawia się je u osoby uprawnionej.

Dziedziczenie samo w sobie nie jest nabyciem opodatkowanym w rozumieniu tego podatku, ale data i wartość nabycia decydują, czy późniejsza sprzedaż będzie opodatkowana i od jakiej podstawy. Przy odziedziczonych domach na Pelješacu to najważniejsze pojedyncze pytanie, a odpowiedź zależy od tego, kiedy i jak nieruchomość weszła do majątku. Proszę sprawdzić to z doradcą podatkowym przed ustaleniem ceny.

Dochód z nieruchomości jest co do zasady opodatkowany w państwie jej położenia, czyli w Chorwacji, niezależnie od miejsca zamieszkania. Państwo macierzyste zwykle uwzględnia ten sam dochód, ale na podstawie umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania zalicza to, co zapłacono w Chorwacji. Do wszystkiego potrzebny jest chorwacki numer OIB, a sprawę prowadzi doradca podatkowy w obu państwach.

Jeśli sprzedajecie po dwóch latach, a dokumenty są w porządku, potrącenia są niewielkie: prowizja zgodnie z umową, świadectwo energetyczne i uzyskanie dokumentów. Jeśli sprzedajecie w ciągu dwóch lat albo dokumenty nie są uporządkowane, różnica bywa znaczna, bo pojawia się podatek i koszt uzgodnienia. Dlatego kwotę netto liczy się przed ustaleniem ceny, a nie po pierwszej ofercie.

Pytanie, na które ten poradnik nie odpowiada?

Każda nieruchomość ma swoją historię, a dokumenty rzadko wyglądają jak w podręczniku. Proszę napisać, na czym Państwo utknęli, a odpowiemy konkretnie i bez zobowiązań.

Znajdźmy Państwa miejsce na Pelješcu.

Proszę się odezwać. Krótka rozmowa nic nie kosztuje, a oszczędza miesiące poszukiwań.