Niemal każdy kupujący, który myśli o domu nad morzem, w pewnym momencie robi to samo wyliczenie: tyle za dobę, razy tyle dób, i wychodzi ładna liczba. To wyliczenie nie jest błędne, tylko niepełne, a różnica między nim a tym, co zostaje na koniec roku, jest zwykle większa, niż się zakłada.
Ten poradnik wyjaśnia, co jest potrzebne, żeby w ogóle wolno było wynajmować, jak długo realnie trwa tu sezon, jakich pozycji brakuje w tym pierwszym rachunku i kiedy wynajem ma sens, a kiedy nie.
Co jest potrzebne, żeby w ogóle wolno było wynajmować
Wynajem turystyczny w Chorwacji to procedura, nie ustalenie. Przed pierwszym gościem potrzebne są:
- Decyzja o kategoryzacji. Wydaje ją właściwy wydział żupanii. Obiekt zostaje sklasyfikowany i otrzymuje gwiazdki, a z decyzją wiążą się obowiązki, jak wywieszona tablica i cennik.
- Rejestracja w systemie eVisitor. Każdy gość zgłaszany jest elektronicznie w ustawowym terminie. Bywa to kontrolowane, a kary nie są symboliczne.
- Opłata turystyczna. Naliczana od gościa za dobę, według stawek ustalanych corocznie, różnych w zależności od okresu i miejscowości.
- Podatek ryczałtowy. Prywatni wynajmujący płacą ryczałt od łóżka, czyli od jednostki noclegowej. Wysokość ustala samorząd lokalny w ustawowych widełkach, więc różni się między miejscowościami i się zmienia. Aktualną kwotę dla konkretnej miejscowości proszę sprawdzić w urzędzie, bo każda liczba podana tutaj byłaby nieaktualna, zanim by ją Państwo przeczytali.
Przed tym wszystkim stoi warunek, który bywa pomijany: obiekt musi być legalny. Bez pozwolenia na użytkowanie albo przynajmniej decyzji o stanie faktycznym dla dobudówek kategoryzacji się nie dostanie. Kupując z myślą o wynajmie, sprawdza się to najpierw, a nie na końcu. Szerzej w poradniku o kamiennych domach do remontu.
Sezon jest krótszy, niż się wydaje
To największa różnica między Pelješacem a tym, co zakłada się na podstawie Dubrownika albo Splitu. Tam sezon trwa dłużej, bo samo miasto przyciąga gości w kwietniu i październiku. Pelješac takiego ruchu nie ma.
Realny obraz wygląda mniej więcej tak: lipiec i sierpień są pewne i się zapełniają, czerwiec i wrzesień są dobre, ale nie pełne, maj i październik są nierówne i zależne od pogody, a od listopada do kwietnia praktycznie nie ma popytu poza sporadycznymi noclegami służbowymi lub tranzytowymi.
Różnice między miejscowościami są realne. Orebić ma prom, infrastrukturę i ruch od maja do października. Lovište jest piękne i zimą niemal puste. Ston przyciąga gości cały rok murami i ostrygami, ale głównie na jeden dzień, a to nie to samo co nocleg.
Viganj to osobny przypadek
Viganj nie zapełnia się według tej samej logiki co reszta półwyspu. Popyt kształtuje tam wiatr, nie kalendarz: przyjeżdżają windsurferzy i kitesurferzy, sezon zaczyna się wcześniej i trwa dłużej niż gdzie indziej, a goście zostają dłużej i wracają co roku.
To zmienia także typ poszukiwanego obiektu. Dla tej publiczności miejsce na sprzęt, prysznic na zewnątrz i bliskość nabrzeża znaczą więcej niż designerska kuchnia. Kupując w Vigangiu pod wynajem, proszę patrzeć na ten rynek, a nie na średnią półwyspu.
Rachunek, który robią kupujący, i rachunek, który się broni
Wyjściowe wyliczenie brzmi zwykle: cena za dobę razy liczba dób w sezonie. Kłopot w tym, że opisuje ono obrót, a nie dochód, i zakłada pełne obłożenie w okresie, który realnie pełny nie jest.
Pozycje, które regularnie w nim giną:
- Prowizja platformy. Zależnie od modelu i platformy zwykle od kilku procent do kilkunastu i więcej. Schodzi przed wszystkim innym.
- Sprzątanie i pościel. Przy każdej zmianie gości, nie raz w miesiącu. Przy krótkich pobytach szybko się sumuje.
- Media w sezonie. Klimatyzacja chodzi bez przerwy, woda się zużywa, a goście nie oszczędzają na tym, za co nie płacą.
- Opłata turystyczna i ryczałt. Płatne niezależnie od obłożenia.
- Księgowość. Małe kwoty, ale coroczne i obowiązkowe.
- Zarządzanie. Jeśli Państwa nie ma, ktoś musi być. O tym niżej.
- Utrzymanie i zużycie. Meble w wynajmie zużywają się wielokrotnie szybciej niż we własnym domu. Proszę liczyć się z wymianą wyposażenia co kilka lat.
- Tygodnie, z których korzystają Państwo sami. Pozycja pomijana najczęściej. Biorąc trzy najlepsze tygodnie sierpnia, odejmują je Państwo od szczytu sezonu, czyli od najdroższych dób w roku.
Żeby mieć uczciwe ramy, proszę zacząć od liczby dób, które realnie da się sprzedać, a nie od liczby dób w roku, i od tego obrotu odjąć wszystko powyższe. Wynik zwykle wystarcza na pokrycie kosztów utrzymania domu, a znacznie rzadziej na to, by dom spłacił się sam.
Zarządzanie na odległość
Jeśli mieszkają Państwo gdzie indziej, ktoś na miejscu musi przekazać klucze, posprzątać między gośćmi, zareagować, gdy w niedzielę padnie bojler, i być dostępny dla gościa, który nie może wejść. To praca, nie sąsiedzka przysługa, i jest płatna.
Powszechne są dwa modele: płatność za zadanie, głównie przy sprzątaniu, albo procent od przychodu przy pełnym zarządzaniu. Drugi jest droższy i zarazem jedyny, który naprawdę działa, gdy są Państwo tysiąc kilometrów dalej i nie chcą się tym zajmować. Tak czy inaczej ten koszt należy do rachunku przed zakupem, a nie do odkryć po nim.
Co podnosi przychód na Pelješacu
- Basen. Największy pojedynczy czynnik, zwłaszcza przy obiektach nie w pierwszej linii. Wydłuża też sezon, bo basen działa i wtedy, gdy morze nie zachęca.
- Plaża w zasięgu spaceru. Nie odległość w metrach, tylko czy do morza da się dojść bez auta. Rzędna i nachylenie decydują tu tak samo jak metry.
- Parking. Niemal wszyscy goście przyjeżdżają autem. W starych centrach bywa to rozstrzygające.
- Klimatyzacja wszędzie i szybki internet. Nie są już dodatkiem, tylko założeniem.
- Przestrzeń zewnętrzna, z której naprawdę się korzysta. Zacieniony zadaszony taras wart jest więcej niż duży nasłoneczniony, na którym w sierpniu nie da się siedzieć.
Co przychodu nie podnosi
- Drogie wykończenie powyżej pewnego poziomu. Gość zauważa czystość, klimatyzację i basen. Rzadko zauważa jakość płytek i nigdy za nią nie dopłaca.
- Widok bez dostępu do morza. Zdjęcia z widokiem zapełniają skrzynkę, ale nie kalendarz, jeśli na plażę trzeba jechać dwadzieścia minut.
- Sama wielkość. Dom dla dziesięciu osób nie zarabia dwa razy tyle co dom dla pięciu, bo publiczność jest mniejsza, a jej sezon krótszy.
- Meble według Państwa gustu. Ta sama zasada co przy sprzedaży: neutralne i trwałe wypada lepiej niż osobiste.
Kiedy wynajem ma sens, a kiedy nie
Ma sens, jeśli dom i tak chcą Państwo mieć, a celem jest, by koszty utrzymania, media, konserwacja i podatki, pokrywały się z przychodu, gdy z niego Państwo nie korzystają. Na Pelješacu jest to całkiem wykonalne i stanowi najczęstszy realny scenariusz.
Nie ma sensu, jeśli zakup zależy od tego, że wynajem zwróci inwestycję. Sezon jest za krótki, a koszty za wysokie, by był to wiarygodny plan. Kupujący wchodzący z takim założeniem zwykle sprzedają po trzech, czterech latach, i to rozczarowani.
Jeśli ktoś obiecuje inaczej, proszę poprosić o rachunek oparty na faktycznie sprzedanych dobach, a nie na cenie szczytu sezonu. Przy konkretnej nieruchomości robimy dokładnie to i mówimy, gdy liczby się nie bronią. Tę samą zasadę stosujemy przy wycenie wartości.
Następny krok
Jeśli oglądają Państwo nieruchomość z myślą o wynajmie, proszę napisać którą i ile czasu w roku sami by z niej korzystali. Powiemy, co wiemy o tej miejscowości i tym typie obiektu, także wtedy, gdy uznamy, że rachunek się nie spina. Koszty samego zakupu rozpisujemy w poradniku o kosztach zakupu, a aktualną ofertę znajdą Państwo wśród nieruchomości na sprzedaż.
O autorze
Sottomonte
Real estate agent
Lives and works on Pelješac. Handles sales, from stone houses for renovation to building land by the sea. Checks the land register, cadastre and permits personally before any offer goes out.

